Były lider byłego środowiska politycznego tzw. Pampersów Wiesław Walendziak udzielił interesującego wywiadu Cezaremu Michalskiemu - zapis wywiadu opublikowany został w dzisiejszym wydaniu "Dziennika".
Walendziak ze swoimi byłymi towarzyszami broni obchodzi się dość ostro. Kwintesencję jego stanowiska wyraża ten oto cytat:
"Bardzo szybko okazało się, że rozdźwięk między nami jest coraz większy. Bo jedni chcą naprawdę budować państwo i jego instytucje, a inni robić rewolucję, być albo w Masadzie, albo pod Jerychem. Zrozumiałem, że tak będzie wyglądało PiS i jego próby rządzenia. Po jednym z takich spotkań powiedziałem kolegom, że wychodzę z polityki. (...)
A kwestie "liczenia żon" nie mają z tym nic wspólnego. W tym środowisku są tacy, którym można by ich naliczyć naprawdę sporo, na "legalu" i na "nielegalu". A są tolerowani i nagradzani, bo obsługują moralistów, znajdują dla nich zatrudnienie i pieniądze, więc ich moraliści nie zniszczą. Nawet nazwisk nie wymienią. Ja zostałem tu i tam zaatakowany z paragrafu obyczajowego, bo nie chciałem być tym, na kogo mnie pasowano. Tak jak ty [mowa o Michalskim] nie chciałeś być nadwornym ideologiem rewolucji tego typu."
OK, brzmi to nawet przekonująco (piszę to, rzecz jasna, jako zwolennik "budowania instytucji", a nie permanentej rewolucji narodowo-katolicko-antykomunistycznej) ale jednak rodzą się pewne wątpliwości. Jakie to instytucje udało się panu Walendziakowi zbudować ? Czy bajania o nadawaniu "rynkowi mediów" "wymiaru konserwatywnego" poprzez pracę w firmie pana Solorza można traktować poważnie ? A może pan Walendziak po prostu robił w ten sposób karierę zawodową i "pomagał ludziom" (cytat: "Zatrudniłem w Polsacie nawet żonę Mariusza Kamińskiego") ? OK, wszystko w porządku, ale po co do tego dorabiać jakąś "konserwatywną" ideologię ?
Czy naprawdę pan Walendziak wierzy w to, co mówi, gdy wychwala (stworzoną przez reformy Buzkowe) "Polskę samorządową" czy reformę ubezpieczeń społecznych ? Jeśli to było "tworzenie instytucji" to wyjątkowo nieudolne, może lepiej że pan Walendziak już żadnych instytucji nie tworzy (publicznych przynajmniej).



Walenciaki.?wiem jedno, jest taka nasza przywara."Jak sie wejdzie miedzy wrony to sie kracze jak i one?' POwyjściu nie obmawia sie tych co zostali bo samemu robilo sie to samo co oni.Obmawianie nie jest usprawiedliwieniem na zasadzie ja wyszedłem.a moze porprostu mnie wylano na zbity pysk.